W drodze do Jastarni. Dumny pan Leon nigdy nie wsiada do swego ślicznego volkswagena inaczej niż pod krawatem, nawet jadąc na wakacje.
Jastarnia wita.
Jastarnia, ul. Mickiewicza. Pan Antoni, legionista, wbrew słońcu i turystom, wciąż żyje przeszłością.
Strzeżonego "Pleban" strzeże.
Niemieccy turyści, nie wiedzieć czemu, znów wypoczywają pod betonowym bunkrem z czasów II Wojny Światowej.
Pan Cezary, właściciel sklepu z odzieżą patriotyczną dla kobiet, imię swej żony Agnieszki ma wytatuowane na lewym barku i wymalowane na przedsklepowym miejscu parkingowym.
Jastarnianie, niezadowoleni z ewangelijnej wersji męki Pańskiej, mówiącej o mroku, który zapadł, postawili przed krzyżem lampę.
Pan Marian z panem Zygmuntem, fani czeskiej kreskówki "Pat i Mat", zabrali się za kolejną naprawę.
Ksiądz Piotr, proboszcz jastarniańskiej parafii pod wezwaniem Nawiedzenia NMP, biedny, jeszcze nie wie, do czego wezwie duchowieństwo przyszły papież Franciszek.
Jastarnia żegna.
_______









