niedziela, 8 lipca 2012

37 - Wspomnienia z Euro

W latach 2007-2012 Polska walczyła z czasem, by zdążyć z przygotowaniami do Euro.


Budowniczy dróg, jeśli nie zdążyli pobudować rond, to przynajmniej wytyczyli okręgi.



Hotelarze, jeśli nie zdążyli z hotelami, to przynajmniej zapewnili eleganckie zastępcze stancje.



Zarząd Transportu Miejskiego, jeśli nie zdążył z przystankami, przynajmniej postawił w ich miejsce przewiewne szkielety.




A budowniczy metra, jeśli i z tym się nie uporali, to - jak tu na ul. Świętokrzyskiej - wynagrodzili kibiców gastronomią.



W pełni za to zdążyli kibice. Państwo Grabowscy już wiosną wiedzieli, że będą kibicować Grecji.



Pani Halina, kibicując Holandii, od początku czerwca chodziła w stylowych pomarańczowych skarpetach.



A Pan Zygmunt, kierowca linii 508, postanowił być dla kibiców bardziej niż zwykle pomocny, aczkolwiek pozostając nierozmownym.



Na meczu Polska-Grecja na Stadionie Narodowym potrzeby fizjologiczne nieraz brały górę nad potrzebą dopingu biało-czerwonym.



A w strefie kibica górę nad euforią mistrzostw brała czasem potrzeba refleksji i zadumy nad sensem życia w ogóle.



Paweł, przeczuwając klęskę własnej drużyny, jak zwykle oportunistycznie zbratał się z kibicami reprezentacji, która skazana była na sukces.



Co i tak nie uchroniło go przed czuciem się jak ten młody człowiek z Kielc, który po odpadnięciu Polski, buntując się przeciwko takiemu obrotowi spraw, do końca Euro przesiedział na progu sklepu z kosmetykami przy ul. Hipotecznej.


_______