czwartek, 31 marca 2011

29 - Mediolan (II)



Mediolan - stolica mody. Manekin, nic sobie z tego nie robiąc, opierał się przed włożeniem butów, aż wreszcie dzielne panie sprzedawczynie włożyły mu buty na siłę.


Bianka i Margherita postanowiły sprawdzić, jak to jest spędzić wieczór bez swoich facetów, ale za to z winem.


Mediolańskie skutery protestują przeciwko łamaniu praw skuterów. Na czele protestu niezmordowany rewolucjonista, człowiek, Pan Collodini.


Giovani właśnie potwierdził Roberto, że to on jest jego najlepszym kolegą, po czym objąwszy go, zaproponował pójście razem perfumerii.


Nie zważając na chcącą go wchłonąć reklamę, Pan Bonucci jakby nigdy nic wsiadł do metra na Piazza Venezia.


Komisarz Bonnera poza służbą pisuje wiersze. Potem często zatrzymuje przechodniów, by czytać im najlepsze fragmenty.


Dla leniwych - wszystko. Na niedzielę mini-kościół z dostawą traktorem do domu.


Daniela, próbując namówić swego nieśmiałego chłopaka Antonio pójście na dyskotekę, pokazuje mu kilka podstawowych kroków.


Słoneczna Italia.

niedziela, 27 marca 2011

28 - Mediolan

Mediolan, jako stolica świata mody, niektórych turystów onieśmiela. Yong i Cheng, zanim opuścili lotnisko i udali się w miasto, przez 20 minut zastanawiali się, czy mają odpowiednie buty.


W latach 60-tych były dzieci-kwiaty. Dziś zostały już tylko rowery-kwiaty.


Jaś Fasola w ruchu prawostronnym odnalazł się wyśmienicie.


Jedyny w Mediolanie kościół specjalnie dla motocyklistów i użytkowników skuterów. Ksiądz podczas mszy wydaje dźwięki przypominające silnik, a sam ołtarz jest w kształcie motocykla.


Żywopołotowy kopiec w kształcie krowiego placka przypomina Mediolańczykom o konieczności sprzątania po swoich krowach i psach.


Wystawa starych samochodów na Piazza Duomo. Giuseppe z tak wyposażonym Fiatem mógłby pojechać nawet nad polski Bałtyk.


Chiara tak długo wyliczała koleżankom zalety cappuccino w porównaniu z caffe mocha, że odjechał im tramwaj.


Pan Bratelli, gdy przegra mecz jego klub Inter lub gdy pokłóci się z żoną, lubi wyjść na ruchliwą wyspę w samym środku miasta, patrzeć na otaczający zgiełk, nawdychać się spalin i nasłuchać hałasu. Dopiero wtedy nabiera dystansu.